Stop ograniczeniom w energetyce? Państwo zwalcza nadużycia, sektor zielonej energii oponuje

Zmiany w Ustawie o energetyce wprowadzą większą przejrzystość w procesie uzyskiwania warunków podłączenia do sieci elektroenergetycznej nowych źródeł i odblokują potencjał przyłączeniowy – zauważa wiceminister energii Wojciech Wrochna. Krajowi inwestorzy wzywają do modyfikacji m.in. w kwestii ochrony praw nabytych.

Koniec blokowania sieci? Rząd walczy ze spekulacją, branża OZE protestuje

fot. Klas_Ju / / Pixabay

"Ustawa ma na celu uporządkowanie modelu wydawania warunków przyłączenia, uczynienie go bardziej klarownym, mniej kosztownym, ograniczającym spekulacje. Wprowadzane przez nas rozwiązania zmierzają do naprawy systemu i jak najszybszego umożliwienia powstawania projektom korzystnym i solidnym, które będą generować najlepszy zwrot z inwestycji" – oznajmił podczas spotkania z przedstawicielami mediów Wojciech Wrochna, wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Zwalczanie "gromadzenia" mocy 

Jak przekazał, w Polsce wydano warunki przyłączeniowe o łącznej mocy 240 GW, z czego 150 GW przypada na OZE, a 90 GW na magazyny.

"Instalacje o mocy 36 GW są już w eksploatacji, a – według naszych kalkulacji – kolejne ok. 50 GW zostanie zbudowane. Zakładamy, że pozostała część mocy będzie mogła zostać udostępniona po zmianie regulacji" – powiedział Wrochna.

"10-12 największych podmiotów zajmujących się działalnością deweloperską w OZE posiada w swoim portfolio przeszło 50 proc. wszystkich warunków przyłączeniowych, co oznacza, że w rękach tych kilkunastu podmiotów znajduje się około 120 GW. W Polsce istnieją podmioty, które indywidualnie dysponują warunkami przyłączenia dla fotowoltaiki o mocy zbliżonej do 30 GW. Doszliśmy do momentu, w którym praktycznie brak jest możliwości wydawania warunków, zarówno na poziomie OSP, jak i OSD. Musimy otwarcie przyznać, że osiągnęliśmy limit i konieczne jest uporządkowanie tej sytuacji" – dodał.

Zdaniem resortu energii, proponowana reforma ma na celu rozwiązanie problemu blokowania mocy przyłączeniowych w związku z wydanymi, lecz niezrealizowanymi warunkami przyłączenia. Ma również wzmocnić pewność inwestycyjną oraz usprawnić proces inwestycyjny w OZE.

Pragniemy zwalczać system, w którym podmioty deweloperskie monopolizują na szeroką skalę model doprowadzania projektów do etapu +Ready to Build+, musimy wywierać nacisk na realizację projektów – powiedział wiceminister.

Jak zaznaczył, błędy popełniali również operatorzy, którzy wydawali nadmierną ilość warunków przyłączeniowych, a umowy przyłączeniowe nie zawierały wystarczających klauzul dotyczących zabezpieczeń, poprawności realizacji samego przyłączenia oraz możliwości rozwiązania umowy.

Wielo milionowe zaliczki, nowe zabezpieczenia i rejestry publiczne

Zatwierdzony przez rząd projekt nowelizacji Prawa energetycznego nakłada na operatorów systemów dystrybucyjnych i przesyłowego obowiązek utworzenia ogólnodostępnych platform z informacjami m.in. o:

  • dostępnych zdolnościach przyłączeniowych,
  • złożonych wnioskach o określenie warunków przyłączenia,
  • statusie rozpatrywania wniosku,
  • wnioskach odrzuconych wraz z uzasadnieniem,
  • kryteriach stosowanych do obliczania przepustowości sieci dostępnej dla nowych przyłączeń.

Podwyższona zostanie wysokość zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie: z 30 zł do 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna wysokość zaliczki wyniesie 6 mln zł. Zaliczka będzie wymagana od wszystkich podmiotów ubiegających się o podłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Wprowadzona zostanie także bezzwrotna opłata za analizę wniosku o określenie warunków przyłączenia, której maksymalna wysokość wyniesie 100 tys. zł.

Ponadto podmioty starające się o podłączenie do sieci o napięciu powyżej 1 kV będą zobowiązane do wniesienia zabezpieczenia, np. w formie depozytu: 30 zł za każdy kilowat mocy przyłączeniowej do 100 MW oraz 60 zł dla źródeł powyżej 100 MW.

"Podnosimy kwotę zaliczki wnoszonej przy składaniu wniosku o warunki przyłączenia, ale nie była ona modyfikowana od 17 lat, a koszty realizacji przyłączeń i procedowania wniosków w tym okresie znacząco wzrosły. Nie jest to wysoka zaliczka dla podmiotów, które zamierzają realizować duże, poważne inwestycje" – powiedział Wojciech Wrochna.

Koszty inwestycji zasadniczo nie wzrosną, jedynie przyspieszamy moment, w którym trzeba ponieść większe nakłady na potrzeby przyłączenia – dodał.

Krótsze terminy i "punkty zwrotne" 

Projekt zakłada również likwidację wymogu realizacji przyłączenia OZE w ciągu 48 miesięcy od zawarcia umowy o przyłączenie. Okres ważności warunków przyłączenia ulegnie skróceniu z dwóch lat do roku. Umożliwiona zostanie również ponowna weryfikacja warunków przyłączenia na etapie podpisywania umowy o przyłączenie oraz odmowa jej zawarcia w przypadku stwierdzenia braku spełnienia warunków.

"Skracamy termin na zawarcie umowy przyłączeniowej z 24 miesięcy do 12 miesięcy, aby harmonogram rozwoju projektów był szybszy. Dodatkowo wprowadzamy do ustawy zabezpieczenie realizacji umowy przyłączeniowej oraz punkty zwrotne związane z realizacją umowy, które będą eliminować tych, którzy nie realizują projektów" – wyjaśnił wiceminister.

Branża do premiera: To działanie prawa wstecz

Organizacje zrzeszające polskich przedsiębiorców inwestujących w odnawialne źródła energii wystosowały kilka dni temu pismo do premiera Donalda Tuska, w którym wzywają do pilnej interwencji i korekty projektu przepisów.

"Rozumiemy potrzebę uporządkowania rynku i przeciwdziałania spekulacjom. Nie można jednak tego czynić kosztem rzetelnych inwestorów, naruszając fundamentalne zasady państwa prawa i przenosząc ryzyko systemowe na obywateli" – napisano w piśmie, sygnowanym m.in. przez Polską Izbę Gospodarczą Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej.

Jak argumentuje branża, projektowane przepisy zmieniają zasady w trakcie gry. Autorzy pisma podkreślają, że nowe, wysokie opłaty i zabezpieczenia finansowe mają dotyczyć również inwestycji, które już uzyskały warunki przyłączenia lub zawarły umowy z operatorami sieci, co w praktyce oznacza stosowanie prawa wstecz.

Dla tysięcy inwestorów – głównie polskich firm – oznacza to ryzyko utraty znacznych środków, które zostały zainwestowane zgodnie z obowiązującym prawem. W ekstremalnych przypadkach nowe obciążenia finansowe mogą sięgać kilkunastu–kilkudziesięciu milionów złotych na jeden projekt, bez gwarancji, że inwestycja będzie mogła być zrealizowana z uwagi na czynniki niezależne od inwestora – czytamy.

Zdaniem przedstawicieli branży, projekt w obecnej formie uderza przede wszystkim w małe i średnie polskie firmy, które nie dysponują kapitałem porównywalnym z międzynarodowymi koncernami energetycznymi.

Sygnatariusze pisma apelują o modyfikację projektu w zakresie ochrony praw nabytych, wykluczenia retrospektywnego stosowania nowych opłat i zabezpieczeń oraz wprowadzenia rozsądnych kryteriów realizacji projektów w umowach przyłączeniowych (w tym punktów zwrotnych).

Spór o zgodność z konstytucjąą

Wiceminister energii odrzuca zarzuty dotyczące stosowania prawa wstecz.

"Uważamy, że zarzuty branży dotyczące niekonstytucyjności przepisów i działania prawa wstecz są bezzasadne. Podmiot, który otrzymał warunki przyłączenia, nie ma pewności, jaką umowę przyłączeniową zawrze" – stwierdził Wojciech Wrochna.(PAP Biznes)

pel/ pr/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *