Koniec z Wall Street. Złoto zbyt drogie, lepsze inwestycje poza USA.

Złoto ustanawia nowe maksima, przekraczając próg 4600 USD, lecz na Wall Street panuje rosnący brak wiary. Znany inwestor Mark Mobius przestrzega, iż metal szlachetny stał się zbyt kosztowny, a nieprzewidywalność polityczna Waszyngtonu i naciski na Fed powodują, że największe firmy inwestycyjne, takie jak Pimco i Citigroup, skłaniają się ku dywersyfikacji poza obszar amerykański. Fundusze coraz liczniej przemieszczają się w kierunku Europy i rynków rozwijających się, gdzie specjaliści dostrzegają perspektywę na dwucyfrowe zyski. 

Wall Street mówi „dość”. Złoto już jest za drogie, a kapitał lepiej lokować poza USA

/ Shutterstock

Mark Mobius: To już nie jest cena, po której kupiłbym złoto

W minionym roku cena złota wzrosła o 64%, a w obecnym roku kontynuuje swój wzrost, usiłując utrzymać się powyżej poziomu 4600 USD za jedną uncję. Uczestnicy rynku surowcowego oczekują dalszego wzrostu wartości z powodu utrzymujących się napięć w obszarze geopolitycznym, kolejnych obniżek stóp procentowych przez Fed oraz zakupów dokonywanych przez banki centralne. Na przykład, analitycy banku UBS prognozują cenę 5000 dolarów w najbliższych miesiącach.

Jednakże, doświadczony inwestor Mark Mobius pozostaje pełen rezerwy. Jego zdaniem, po tak znaczących wzrostach, ten metal stracił na swojej atrakcyjności inwestycyjnej.

– Na pewno nie kupiłbym złota w tej cenie – stwierdził Mobius podczas rozmowy z Bloombergiem.

Ekspert zaznaczył, że kruszec ponownie wzbudziłby jego zainteresowanie dopiero przy cenie o 20% niższej. Jego zdaniem, ten wzrost jest zagrożony przez możliwość umocnienia się dolara oraz poprawę sytuacji w gospodarce amerykańskiej.

Zamiast w złoto, Mobius woli lokować środki w akcje z Chin, Indii, Korei Południowej i Tajwanu. – Celem Chin jest teraz wyprzedzenie USA w dziedzinie technologii mikroprocesorowych i sztucznej inteligencji. Kapitał inwestorów płynie w tym kierunku, a nie w stronę konsumpcji – argumentuje Mobius.

Szczególną estymą darzy także akcje z Indii, motywując to tym, że rząd tego państwa dokłada starań, aby zwiększyć konsumpcję i inwestycje, zwłaszcza w sektorze technologicznym.

Pimco: Musimy dywersyfikować portfel z dala od USA

Nieprzewidywalność działań politycznych Donalda Trumpa skłania giganta inwestycyjnego Pimco do ograniczenia zaangażowania na rynku amerykańskim. Firma zarządzająca aktywami o wartości 2,2 bln USD usiłuje w ten sposób zredukować ryzyko wynikające z nagłych decyzji administracji, które powodują silną zmienność.

– Musimy zdawać sobie sprawę, że mamy do czynienia z administracją, która jest dość nieprzewidywalna. Co w związku z tym robimy? Dywersyfikujemy – powiedział Dan Ivascyn, dyrektor inwestycyjny w Pimco, w wywiadzie dla „Financial Times”.

I nie jest to wyłącznie doraźne rozwiązanie. – W gruncie rzeczy sądzimy, że uczestniczymy w wieloletnim procesie, w którym następuje stopniowe odchodzenie od aktywów amerykańskich – dodał.

Do głośniejszego mówienia o potrzebie poszukiwania okazji inwestycyjnych poza USA skłoniły specjalistów z Wall Street ponowne ataki na niezależność Fedu. Na początku tygodnia Jerome Powell, prezes banku centralnego, oznajmił, że Departament Sprawiedliwości rozpoczął w jego sprawie dochodzenie dotyczące wartej 2,5 mld USD renowacji siedziby Rezerwy Federalnej.

Citigroup: Inwestorzy coraz odważniej stawiają na Europę

Według strategów Citigroup, w bieżącym roku inwestorzy będą bardziej intensywnie dywersyfikować swoje portfele kosztem akcji amerykańskich, co powinno zaowocować 10% wzrostem globalnego indeksu giełdowego. Ta prognoza opiera się na założeniu, iż dynamika zysków przedsiębiorstw z pozostałej części świata dogoni wyniki spółek z USA. Siłą napędową tych zmian mają być wydatki rządowe w Europie, bodźce pobudzające gospodarkę Japonii oraz coraz powszechniejsze zastosowanie sztucznej inteligencji na całym świecie.

„Inwestorzy zyskują pewność w odniesieniu do akcji międzynarodowych, a ich portfele wykazują większy optymizm wobec rynków zagranicznych niż USA. Skłonność do ryzyka ma aktualnie znacznie szerszy zasięg geograficzny niż rok wcześniej” – napisali analitycy Citigroup pod przewodnictwem strateg Beaty Manthey.

Manthey była jedną z nielicznych osób na Wall Street, która już ponad rok temu trafnie przewidziała korzystne perspektywy dla europejskiego parkietu i sugerowała zwiększenie udziału akcji z tego regionu w portfelach. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy STOXX 600, regionalny indeks akcji europejskich, powiększył się o około 17%. Po uwzględnieniu spadku wartości dolara wynik ten pozwolił mu wyprzedzić amerykański indeks S&P 500, który nominalnie odnotował zbliżoną stopę zwrotu.

Zdaniem strategów Citigroup, odwrót od aktywów amerykańskich przyczyni się do dalszej zwyżki globalnego indeksu akcji. Eksperci ustalili cel dla MSCI All-Country World Index na koniec roku na poziomie 1360 punktów, co implikuje wzrost o około 10% w stosunku do obecnych wycen.

BlackRock: Wyniki spółek napędzą dalsze zwyżki na Starym Kontynencie

Strategowie inwestycyjni z BlackRock uważają, że zwyżki na europejskich giełdach, mimo osiągnięcia rekordowych poziomów, nadal posiadają potencjał do kontynuacji. Podstawą tego optymizmu są mocne perspektywy wynikowe spółek z regionu.

Największy na świecie podmiot zarządzający aktywami przewiduje, że europejskie akcje podrożeją w tym roku o kolejne 8–9%, co ma być w głównej mierze zasługą sektora bankowego oraz przedsiębiorstw związanych z branżą sztucznej inteligencji.

„Jeżeli zyski spółek w tym sezonie spełnią oczekiwania, akcje wciąż mają szansę na wzrost, nawet przy aktualnych wysokich wycenach” – zaznaczyła Helen Jewell, dyrektor ds. inwestycji globalnych w BlackRock, w notatce skierowanej do klientów.

„Optymizm odnośnie zysków w znacznym stopniu łączy się z sektorem AI oraz obszarami z nim powiązanymi: efektywnością energetyczną i energią odnawialną” – dodała.

Warto zwrócić uwagę na to, że o ile w 2025 roku zyski spółek z indeksu STOXX 600 utrzymywały się na stałym poziomie, o tyle w bieżącym roku analitycy ankietowani przez Bloomberga oczekują ich znacznego odbicia o około 11%.

Deutsche Bank: Sektor obronny blisko szczytu wycen

Prognozy Citigroup i BlackRock kontrastują z obawami niektórych inwestorów o przegrzanie europejskich parkietów po fali silnych wzrostów. Pomimo że przy wycenie na poziomie 15-krotności rocznych zysków akcje w Europie są zauważalnie tańsze od tych w USA, wycenianych na ponad 22-krotność, to w ujęciu historycznym są kosztowne. Zaniepokojenie wywołuje także wskaźnik siły względnej (RSI), który zbliżył się do poziomu 80 punktów – wartości odnotowywanej jedynie sporadycznie w ciągu ostatnich dwóch dekad, co jednoznacznie sugeruje wykupienie rynku.

Wyjątkowo mocno rozgrzany jest sektor obronny. Tylko od początku bieżącego roku akcje spółek zbrojeniowych podrożały o około 20%, co jest rezultatem rosnących budżetów na obronność w Europie oraz amerykańskich ambicji dotyczących Grenlandii. Według analityków Deutsche Banku wyceny w tym segmencie prawdopodobnie osiągnęły już swój zenit. Zwyżki może powstrzymać potencjalne porozumienie pokojowe na Ukrainie oraz pogłębiające się różnice w wydatkach obronnych pomiędzy państwami.

„Dalsze wzrosty są mało prawdopodobne z uwagi na niejednoznaczne czynniki geopolityczne. Utrzymają się zapewne regionalne różnice w nakładach na obronność, co negatywnie odbije się na wycenach firm z Francji i Wielkiej Brytanii w porównaniu z ich niemieckimi konkurentami” – napisali analitycy Deutsche Banku.

Niemieckie dążenia do stworzenia najpotężniejszej armii w Europie czynią ten kraj liderem wydatków, podczas gdy niestabilność polityczna we Francji poddaje w wątpliwość tamtejszy budżet, a plany Londynu pozostają niejasne. Z tego powodu Deutsche Bank obniżył rekomendacje dla francuskiego koncernu Thales, brytyjskiego BAE Systems oraz włoskiego Leonardo z „kupuj” do „trzymaj”. Jednocześnie analitycy banku z większym entuzjazmem spoglądają na spółki takie jak Airbus, Safran, MTU Aero Engines oraz Rheinmetall.

Bank of America: Ożywienie na rynku nieruchomości staje się faktem

Bardzo optymistyczne są prognozy analityków Bank of America w odniesieniu do spółek z europejskiego sektora nieruchomości, które ich zdaniem mogą wkrótce zanotować stopy zwrotu niewidziane od dekad. Eksperci przewidują, że w ciągu następnych 12 miesięcy zysk z inwestycji w tym segmencie wyniesie 19%, wliczając w to 5% wypłacone w postaci dywidend.

Optymistyczna prognoza bazuje na stabilizacji stóp procentowych w regionie, niskich wycenach aktywów oraz rosnącym apetycie inwestorów na ryzyko. Zauważono również, że rentowność kapitału własnego w europejskim sektorze nieruchomości powróciła już do mediany z ostatnich 20 lat.

„Odrodzenie naprawdę następuje” – zapewniają analitycy banku, podkreślając, że zyski spółek z tego sektora wracają do historycznych średnich wraz z poprawą poziomu obłożenia obiektów.

Indeks Euro Stoxx Real Estate zyskał w ubiegłym roku niecałe 6%, wyraźnie ustępując szerokiemu indeksowi STOXX 600, który wzrósł o około 17%. Wskaźnik sektora nieruchomości wciąż znajduje się o jedną trzecią poniżej poziomów sprzed czterech lat, kiedy to banki centralne zapoczątkowały cykl podwyżek stóp procentowych. Bank of America wymienia centra danych, magazynowanie, sektor medyczny i handel detaliczny jako niektóre z obiecujących obszarów na rynku nieruchomości.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *