Polskie obligacje skarbowe nie mają miejsca na znaczne zniżki rentowności, lecz – według Jarosława Niedzielewskiego z Investors TFI – nawet przy stabilnych rentownościach papiery dłużne długoterminowe mogą generować całkiem porządne realne stopy zwrotu. Przewiduje on dalszy wzrost notowań złota w dolarze w ciągu roku.

Według szefa zespołu inwestycyjnego Investors TFI, cykl łagodzenia polityki monetarnej w Polsce dobiega kresu. W jego podstawowym założeniu RPP zrealizuje jeszcze dwie redukcje stóp procentowych po 25 punktów bazowych, obniżając stopę referencyjną do poziomu 3,5 proc., który następnie będzie utrzymywany przez dłuższy okres.
"Pomimo że nie oczekujemy kłopotów z sfinansowaniem tegorocznych potrzeb pożyczkowych państwa, nadchodzące wybory parlamentarne w 2027 roku oraz narastające ryzyko polityczne nie sprzyjają naprawie finansów publicznych. W rezultacie przewidujemy, że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych na koniec roku będzie minimalnie niższa niż obecnie i ustabilizuje się w zakresie 4,75-5,00 proc., w porównaniu do 5,15 proc. na koniec 2025 roku" – oznajmił w trakcie wtorkowej konferencji prasowej Jarosław Niedzielewski.
Zobacz także
Postaw pierwsze kroki ku bezpiecznym inwestycjom — przeczytaj nasz poradnik o Obligacjach Skarbowych!
Szanse w obligacjach USA i wpływ uwarunkowań geopolitycznych
W jego przekonaniu, globalne otoczenie pozostanie w zasadzie obojętne dla krajowych obligacji.
"Znaczniejszy potencjał zwyżki cen obligacji dostrzegamy w Stanach Zjednoczonych, jednak odnosi się on przede wszystkim do papierów o krótszym okresie do wykupu, do pięciu lat. Ten segment powinien zyskiwać na obniżce stóp procentowych Fed w kierunku 3 proc. Rentowności 10-letnich papierów niekoniecznie muszą jednak iść za tym trendem – swobodna polityka fiskalna może je ustabilizować na poziomach zbliżonych do obecnych lub jedynie symbolicznie niższych, analogicznie jak w strefie euro" – zaznaczył.
Dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI zakomunikował, że główne ryzyka w obu kierunkach dla scenariusza bazowego koncentrują się nieprzerwanie wokół polityki fiskalnej oraz geopolityki.
Pozytywnym bodźcem mogą stać się jakiekolwiek sygnały naprawy finansów publicznych, ale – w jego ocenie – obecnie jest to mało prawdopodobne.
Z kolei spośród szoków geopolitycznych pozytywny wpływ na krajowe aktywa miałoby zakończenie konfliktu zbrojnego na Ukrainie.
"Rynek oczekiwałby wówczas niższych kosztów energii, a zatem i nowego pola do redukcji stóp procentowych, jak również mniejszej presji na nakłady zbrojeniowe. Z drugiej strony możliwe są negatywne wstrząsy prowadzące do wzrostu kosztów surowców, wojny handlowe lub inne konflikty destabilizujące nastroje na rynkach" – stwierdził Jarosław Niedzielewski.
Fundusze płynnościowe konkurencją dla depozytów
Jego zdaniem, nadmierna płynność sektora bankowego, dalszy dopływ środków do funduszy dłużnych oraz szybki postęp gospodarczy ograniczający ryzyka kredytowe pozostaną ważnym wsparciem dla krajowego rynku obligacji korporacyjnych.
"Jednocześnie względną atrakcyjność tego segmentu oceniamy obecnie jako najniższą od kilku lat" – dodał.
Jarosław Niedzielewski, ze względu na wciąż wysokie stawki rynku pieniężnego, sądzi, że fundusze płynnościowe są nadal bardzo interesujące.
"Opóźnienie w dostosowywaniu wysokości kuponów dodatkowo podnosi ich relatywną rentowność. Pomimo, że nie dostrzegamy pola do istotnych zniżek rentowności, to wciąż uważamy, że nawet przy stabilnych rentownościach obligacje długoterminowe mogą oferować całkiem niezłe realne stopy zwrotu" – oznajmił.
"Oznacza to, że oba rodzaje funduszy dłużnych z powodzeniem mogą rywalizować z lokatami bankowymi, a co więcej powinny wygenerować realnie dodatni rezultat istotnie powyżej inflacji" – dodał.
Złoto: Powolniejszy przyrost, ale trend zachowany
W scenariuszu bazowym dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI prognozuje dalszą zwyżkę wartości złota w dolarze w perspektywie roku.
Oczekujemy jednak, że dynamika tego przyrostu będzie słabsza niż dynamika z 2025 roku czy średnia z ostatnich trzech lat – powiedział.
"Dostrzegamy kilka czynników, które mogą sprzyjać temu spowolnieniu. Po pierwsze, rynek w dużym stopniu przyzwyczaił się już do podwyższonej niepewności wynikającej z niekonwencjonalnego sposobu prowadzenia polityki przez Donalda Trumpa. Po drugie, tempo i zakres prób gruntownego przekształcenia relacji wewnętrznych i zewnętrznych USA wyraźnie osłabły, napotykając przeszkody instytucjonalne i gospodarcze, co czasowo ograniczyło liczbę potencjalnych impulsów wzrostowych dla złota" – dodał.
W 2025 roku cena złota wyrażona w dolarze amerykańskim wzrosła o 67 proc. z 2609 USD do 4367 USD za uncję, kilkukrotnie ustanawiając nowe historyczne rekordy.
Jarosław Niedzielewski spodziewa się, że w 2026 roku utrzymają się wzmożone zakupy netto złota przez banki centralne państw rozwijających się. Coraz istotniejszą rolę po stronie popytu zaczynają także odgrywać inwestorzy z Chin.
"Dodatkowo trzeba uwzględniać scenariusze redukcji zagrożenia stagflacją, mniej agresywnego łagodzenia polityki monetarnej w głównych gospodarkach oraz częściowego złagodzenia napięć geopolitycznych. Złoto pozostaje w naszym przekonaniu kluczowym elementem zdywersyfikowanego portfela i skutecznym zabezpieczeniem przed ekstremalnymi zdarzeniami" – oznajmił. (PAP Biznes)
pr/ ana/
