Wprawdzie piątek, 2 stycznia, przyniósł wzrost temperatury, lecz w dalszym ciągu prognozowane są opady i porywisty wiatr, zwłaszcza w sobotę, 3 stycznia. Porty lotnicze czynią wszelkie starania, by zapewnić płynną obsługę lotów. Nie zawsze jest to możliwe.
Danuta Walewska
Reklama
Z niniejszego artykułu dowiesz się:
- Jakie trudności czekają europejskie lotnictwo w nadchodzący weekend?
- Jakie strategie zimowe są wdrażane na lotniskach?
- Co podróżni mogą zrobić, aby zminimalizować kłopoty powiązane z przesunięciami i transferami?
Nie zawsze porty lotnicze potrafią utrzymać regularny ruch w czasie opadów śniegu. Byliśmy świadkami tego zjawiska w ostatnich dniach, kiedy to nawet największe i najbogatsze europejskie lotniska miały problemy z obsługą samolotów. A to jeszcze nie kres perturbacji lotniczych w harmonogramach.
Reklama Reklama
Problemy od Madrytu, przez Amsterdam, po Helsinki i Modlin
Od momentu poważnych komplikacji, które zaczęły się 30 grudnia, do dnia dzisiejszego w Europie zanotowano przesunięcia blisko 5 tys. lotów. Taka sytuacja była dostrzegalna i wciąż (w pewnym stopniu) ma miejsce – od madryckiego Barajas i Porto przez Londyn, Kopenhagę, Amsterdam, Helsinki, Rzym po Ankarę, warszawski port lotniczy Chopina oraz Modlin, który faktycznie nie był liderem w Europie w kwestii opóźnionych operacji.
Lotniska w Monachium i Stuttgarcie zostały czasowo zamknięte, ponieważ urządzenia nie dawały rady. Kłopoty z usuwaniem śniegu miało nawet lotnisko w Helsinkach, które jest obeznane z funkcjonowaniem w warunkach zimowych.
A arabskie media biły na alarm w nagłówkach: „Lecicie do Europy jedynie, gdy pragniecie ujrzeć prawdziwą zimę!”— czytamy w kuwejckim „Khaleej Times”. Doświadczyli tego pasażerowie Air Arabia, którzy zamiast w Modlinie wylądowali w Warszawie. Nie zawiedli się, ponieważ i tu padał śnieg.
Reklama Reklama Reklama Transport Armagedon na lotniskach Moskwy. Ponad 300 lotów odwołanych i opóźnionych
Sobotni atak dronów na Moskwę sparaliżował funkcjonowanie na stołecznych lotniskach. Całą noc z soboty na…
Zimowe procedury na lotniskach
Pasażerowie startujący z europejskich portów muszą się pogodzić z faktem, że ich samolot, mimo że odjeżdża od terminala punktualnie, to i tak musi przejechać na stanowisko odladzania, gdzie musi przejść obowiązkowy proces usunięcia lodu i śniegu z kadłuba i skrzydeł. Jest to konieczne w warunkach zimowych, kiedy bywa, że zamarzają instrumenty nawigacyjne lub klapy na skrzydłach.
Na warszawskim lotnisku Chopina są dostępne trzy takie stanowiska, gdzie jednocześnie mogą być obsługiwane trzy maszyny kodu C (B737, A320). Taka procedura trwa kilkanaście minut. Jest dłuższa, gdy podjeżdża tam na przykład Dreamliner albo Airbus A330, który zajmuje więcej przestrzeni.
Odladzanie nie jest uwzględniane w rozkładowym czasie lotu. Stąd przesunięcia w odlotach i przylotach. Oraz prognoza problemów w rejsach z transferami, ponieważ nie zawsze piloci są w stanie odrobić stracony czas. W tej sytuacji, jeśli planujemy podróż z przesiadkami, jeszcze przed startem warto się zabezpieczyć, wybierając połączenie z dłuższym czasem na przesiadkę.
Wiadomo również, że im później wyruszamy w ciągu dnia, tym prawdopodobieństwo opóźnienia jest większe, ponieważ komplikacje się kumulują.
Opóźnienia się zmniejszają, ale nie ustaną
O zakłóceniach w rozkładach informuje londyńskie Heathrow, w kierunku którego zbliża się fala opadów śniegu, i paryskie Charles de Gaulle, ponieważ pada tam marznąca mgła. Loty z przesiadkami są i będą mocno zakłócone w Amsterdamie, co z kolei powoduje problemy z rozkładami w innych portach europejskich. Alarmują również: Nicea, Bruksela i Kopenhaga, która należy do europejskich portów o najwyższej punktualności. Obecnie odchylenia od harmonogramu wahają się od kilku do kilkudziesięciu minut.
Reklama Reklama Reklama
Utrudnienia pojawiły się także na szwajcarskich lotniskach w Zurychu i Genewie. To niewielkie porty, co prawda sprawnie funkcjonujące w warunkach zimowych, ale gdzie z powodu silnych śnieżyc i opóźnień w startach zaczynało chwilami brakować miejsc postojowych.
Samoloty LOT-u notowały w piątek, 2 stycznia, przesunięcia od kilku do kilkudziesięciu minut, najczęściej wynikało to z późniejszego startu z innych lotnisk.
– Dla nas najważniejsza jest sytuacja na warszawskim Lotnisku Chopina, ponieważ to nasza główna baza. Ale widać, że sprzętu posiadają w wystarczającej ilości – oznajmia Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u.
Z kolei biuro prasowe stołecznego lotniska prezentuje w mediach społecznościowych, że wszystkie pasy startowe i drogi kołowania są całkowicie odśnieżone, a na płycie nie ma nawet sprzętu zimowego, w tym odśnieżarek wirnikowych, które usuwają śnieg z pasów i nie gromadzi się on na krawędziach drogi. Niemniej jednak, wiadomo, że nadchodzący weekend nadal może okazać się wymagający.
Rozkład wraca także na lotnisku w Modlinie, gdzie w piątek rano parę samolotów Ryanaira i Wizz Aira wylądowało nawet przed czasem.
Transport Dobre wieści od CPK na koniec roku. Jest decyzja środowiskowa dla megalotniska
W ostatnim dniu 2025 roku spółka Centralny Port Komunikacyjny przekazała bardzo dobrą wiadomość. Jak…
Reklama Reklama Reklama
Co mogą zrobić pasażerowie, żeby zminimalizować niedogodności
Jeśli mamy przesiadkę, warto jest skontaktować się z przewoźnikiem i upewnić się, jakie są możliwości zmian w rezerwacjach, aby zwiększyć szanse na bezproblemowy transfer.
Nieustannie monitorujmy harmonogram lotów, ponieważ niektóre z rejsów jednak startują planowo. Jeśli gdzieś widać, że zbliża się pogorszenie aury, warto rozważyć opcję podróży koleją. A jeszcze przed wyprawą warto pokusić się o ubezpieczenie od zakłóceń w podróży, które zapewnia nam wypłatę rekompensaty za odwołany lot.
Podczas pakowania bagażu podręcznego umieśćmy wszystkie kluczowe przedmioty, w tym ładowarki do urządzeń elektronicznych, medykamenty, jakieś drobne przekąski, które pozwolą uniknąć oczekiwania w kolejkach do lotniskowych punktów gastronomicznych.
